Mówicie Bonkers- pierdolniecie.
a słyszeliście Converge? Nie? No to posłuchajcie ;d
"Converge - amerykański zespół z Salem w stanie Massachusetts, pionierzy łączenia muzyki hardcore z ekstremalnym metalem" tak ich opisuje wikipedia.
Ja ich opisuje jako mistrzów chaosu i łączenia wszystkiego co najlepsze.

Grają od 1990r. ale album "No Heroes" pokazał na co ich naprawdę stać. Wraz z pierwsza piosenka słyszymy mnóstwo dźwięków, które działają na nasze wrażliwe miejsca. Przez kolejne parę kawałów utwierdzamy się w przekonaniu, że nie da się robić tego z muzyką co oni aż do piosenki number 5ive "Weight of the World". Wraz z tą piosenka myślałem, że w kolejnej części płyty się uspokoją, ale nic bardziej mylnego. Gdy przechodzę do piosenki number six, to czuje ciarki na plecach i tak kontrolowany chaos jakiego nie słyszałem jak dotąd. Kawałek numer 6 zatytułowany "No Heroes" to moim zdaniem najlepszy kawałek na płycie. Jak Oni to stworzyli to nie wiem... Jestem w stanie podejrzewać ich o jakiś pakt z belzebubem. Pałkarz nawala jak szalony, z gitary sypia się iskry.. no MAGIA! :D
Następnie znowu mamy utwór, który pozwala zaczerpnąć oddech. Myślałem, że kolejny song będzie znowu jakiś ryjący beret, a tu NIESPODZIANKA :D przez 10 min wokalista w piosence "Grim Hart/Black Rose" pokazuje nam, że umie oprócz darcia ryja wydobyć z siebie czysty i spokojny śpiew!
Reszta płyty jest tak samo dobra jak poprzednie utwory, ale nie chce mi się już ich opisywać. Po prostu warto posłuchać "tego czegoś" bo do żadnego gatunku ja się nie ośmielę ich zakwalifikować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz